kultura

11 faktów o Francuzach, o których nie miałeś pojęcia

15 września 2015

Przeczytałam w swoim życiu wiele książek na temat Francji. Mimo to, kocham czytać coraz to nowsze pozycje, ponieważ każda z nich wnosi coś do mojego życia. Mogłoby się wydawać: ile można pisać o jednym mieście, Paryżu? Ile można rozmawiać na temat francuskiego jedzenia? I kiedy myślisz, że już wszystko zostało napisane, przewracasz kolejną stronę książki. Cała magia zaczyna się od nowa. Tak samo było w tym przypadku.

Uwielbiam francuskie historie, które wydarzyły się naprawdę. To pozwala mi dowiedzieć się wielu nowych faktów oraz odkryć coś zupełnie niespodziewanego o mieszkańcach tego niezwykłego kraju. Bo przecież każdy zna stereotyp Francuza. Trochę burak, trochę narcyz. I trochę tak jest. Jednak ten stereotyp odnosi się do francuskiego mieszczucha. I nawet nie wiesz jak bardzo ucieszyłam się na książkę. „Nie będę francuzem, choćbym nie wiem jak się starał” Marka Greenside.

Akcja rozgrywa się w niewielkiej wsi Finistère w Bretanii. W miejscu, w którym mieszka tylko kilkaset osób. Każdy zna każdego, a jak ktoś kogoś nie zna osobiście, to i tak wie wszystko o jego życiu, rodzinie i pracy.

Autor książki, Mark Greenside, rozpoczyna swoją przygodę z Finistère i Chez Sally (nazwa urodziwej chatki, w której zatrzymał się na wakacje) dzięki swojej (byłej już, jak dowiadujemy się na samym początku książki) dziewczynie. I ta właśnie podróż zmienia jego życie o 180 stopni. Czasem nasi ex na coś się przydają 😉

Myślałam, że moja przeprowadzka z Poznania do stolicy, była ważną i trudną decyzją do podjęcia, ale w porównaniu z tym, co postanowił zrobić Mark – to pikuś. Amerykanin, który po francusku potrafi tylko „bon-ować”, „oui-ować”, przeklinać i mówić: C’est joli (To jest piękne) oraz Je n’ai pas d’argent (Nie mam pieniędzy), przeprowadza się – nie do miasta – ale na wieś, w której może trzy osoby mówią łamaną angielszczyzną. Można? Sky’s the limit.

Mark ma ponad 40 lat. I to grubo ponad 40 lat. Mimo to, zachowuje się jak ktoś, kto dopiero wyprowadził się od mamusi i niczego nie potrafi zrobić samodzielnie. Na szczęście z odsieczą przybywają mu jego nowi francuscy przyjaciele, na czele z nieustraszoną Madame P., która traktuje go jak pięciolatka i wszędzie prowadzi za rękę. Dosłownie. Kochana istota.

Nie chcę Wam zdradzać historii tej książki, ponieważ musicie poznać ją sami. Jest niesamowita. Dorosły mężczyzna, który zachowuje się jak nastolatek, zaczyna życie całkowicie od nowa.

Ale co jest najważniejsze – dzięki niej możemy dowiedzieć się naprawdę wielu faktów o Francuzach. Oto wyciągnięte wnioski:

  1. Francuzi najbardziej na świecie boją się publicznego upokorzenia. Jeśli czują, że za chwilę może ich spotkać nieprzyjemna sytuacja – wycofują się, a nawet udają, że nie słyszą, co do nich mówisz. Jeśli zadasz Francuzowi pytanie, na które nie zna odpowiedzi, będzie mu niezwykle głupio. Wróci do domu, przekopie książki w domowej biblioteczce, obdzwoni wszystkich znajomych, tylko po to, aby się zrekompensować.
  2. Francuzi są niezwykle pomocni. Wystarczy jedno słowo i już są gotowi, by stawić czoła problemom, które Cię nękają. Zepsuła Ci się pralka? „Wezmę zestaw narzędzi i będę za 5 minut”.
  3. Wystarczy, że raz ich o coś poprosisz, oni spełnią Twoją prośbę. Jak nie za 2 dni, to za 2 miesiące. Możesz już dawno zapomnieć o danej sytuacji, ale bądź pewien, że ktoś po kilku miesiącach zapuka do Twoich drzwi i powie: „Bonjour, przysłała mnie tu…”.
  4. Oni ufają. Ufają sobie nawzajem. Ufają obcokrajowcom. Nigdy nie biorą zaliczek. To dla nich prawdziwa obraza. Jak można płacić za coś, czego się nie jeszcze nie dostało? Przecież to idiotyzm!
  5. Nie zaczynają pić alkoholu bez jedzenia. Dla nich to świętość. Jedzenie jest świętością, wino jest świętością. Podaje się je nawet dzieciom do obiadu, aby już od najmłodszych lat uczyły się nim rozkoszować.
  6. Istnieje słowna umowa między francuzami. Masz 7 dni, aby się z niej wycofać.
  7. Kredyt na mieszkanie możesz dostać praktycznie od ręki. Nie sprawdzają Twojej zdolności kredytowej. Ufają Ci. Podpisujesz tylko jeden papierek. Bon? Bon.
  8. Na początku każdej rozmowy, pytają co u Ciebie. Nawet jeśli mają do ciebie jakiś interes.
  9. Ubezpieczalnia zazwyczaj pokrywa koszty zniszczeń w 100%. Czasem nawet dorzucą dodatkowe dolary. Tak na zapas.
  10. Południe to najważniejsza godzina w ciągu całego dnia. Wtedy jemy i pijemy wino. Nikt Ci w tym czasie nie może przeszkodzić. Wszyscy celebrują swój francuski posiłek.
  11. Sąsiad to rodzina. Trzeba z nimi żyć jak najlepiej.

Processed with VSCOcam with f2 preset

Polecam tę książkę osobom, które interesują się francuską kulturą i mają o niej jakieś pojęcie. Jest zabawna, z ciekawą historią, a przede wszystkim – autentyczna. Ukazuje nowy obraz francuskiej rzeczywistości oraz ludzi. Przede wszystkim ludzi.

Na koniec, chciałabym podzielić się z Wami moim ukochanym zdaniem z książki: Każdy, kogo tu spotkałem, zachowywał się wobec mnie w porządku. Chcę im odpłacić tym samym. Przebywanie we Francji wyzwala we mnie najlepsze cechy charakteru, podoba mi się to i zadziwia – i nawet kiedy sądzę, że nie wyjdzie mi to na dobre, okazuje się korzystne. To lekcja, której uczę się na nowo każdego dnia i której ciągle zapominam.

Zdecydowanie mogę napisać, że jest to jedna z moich ulubionych książek o Francji. Na szczęście na swojej półce już mam jej drugą część „Szaleństwa, gafy i trafy, czyli uczę się żyć we Francji”. I właśnie w tej chwili zabieram się do jej czytania!